tempImageMNwb8F

Bomby ekologiczne – „spadek” po poprzednich pokoleniach

Wiek XX – piętno degradacji środowiska

Wiek XX zapisał się w historii Ziemi jako czas dewastacji środowiska i mam tu na myśli nie tylko emisję gazów cieplarnianych, które powoduje katastrofę klimatyczną, ale również pozostawienie w spadku niebezpiecznych odpadów. Tak zwane „bomby ekologiczne” powstały w wyniku składowania bardzo niebezpiecznych odpadów w zakładach chemicznych (np. w produkcji tekstyliów i pestycydów), ale także w innych miejscach, np. w dużych PGR-ach, czy dzikich składowiskach. Od końca XIX wieku aż do lat 90-tych XX wieku zakłady chemiczne w Polsce stosowały w czasie produkcji substancje niebezpieczne, które stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, zwierząt oraz środowiska. Część z nich ma działanie silnie toksyczne (są to trucizny, czyli substancje, które powodują zaburzenie funkcji organizmu lub jego śmierć), część ma działanie kancerogenne (rakotwórcze), a część także mutagenne (mogą powodować mutacje w przyszłych pokoleniach ludzi, zwierząt i roślin).

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wiele z tych substancji zostało wycofanych, co miało związek z przepisami unijnymi mającymi na celu ochronę ludzi i środowiska przed zagrożeniami, jakie mogą stwarzać chemikalia. W 2007 roku Unia Europejska przyjęła rozporządzenie REACH, które zrewolucjonizowało postępowanie z chemikaliami i spowodowało, że substancje chemiczne zagrażające zdrowiu i życiu ludzi były stopniowo wycofywane i zastępowane innymi. Obecnie Unia Europejska idzie jeszcze krok dalej – w październiku Komisja Europejska przyjęła nową strategię na rzecz nietoksycznego środowiska, zapowiedzianego w Europejskim Zielonym Ładzie. Zakłada ona m.in. stopniowe wycofywanie z produktów takich jak zabawki, artykuły pielęgnacyjne, kosmetyki, detergenty, materiały przeznaczone do kontaktu z żywnością i tekstylia, substancji zaburzających układ hormonalny, odpornościowy czy oddechowy. Miejmy nadzieję, że te działania spowodują, iż nasze pokolenie nie zostawi dzieciom i wnukom podobnych bomb ekologicznych, jakie pozostały z XX wieku.

Jak duży jest problem?

Jak podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, łącznie w Polsce zidentyfikowano 231 miejsc nagromadzenia odpadów niebezpiecznych o łącznej wadze ok. 800 497 Mg (Mg = 1000 kg = 1 tona). Aby unaocznić skalę problemu, można sobie wyobrazić ponad 33 tysiące 24-tonowych ciężarówek. Gdyby takie ciężarówki miałyby przejeżdżać koło Twojego domu, to przez cały rok – przez 365 dni, dzień w dzień, przejeżdżałoby 91 ciężarówek. A to pokazuje tylko skalę nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych. Wszystkich odpadów, które są nagromadzone w sposób niezgodny z prawem jest blisko pięć razy więcej.

Składowisko odpadów niebezpiecznych w Zgierzu

O składowisku w Zgierzu wiemy nie od dziś. Już w latach 90-tych ubiegłego wieku mówiło się o tym głośno w Zgierzu, ale temat nie przebijał się zbytnio w mediach ogólnopolskich. Samorządom lokalnym nie zależało na rozgłosie, bo nie wiedzieli co z tym zrobić, likwidatorowi zakładu tym bardziej, a mieszkańcy i mieszkanki Zgierza czuli się bezsilni. Zegar bomby ekologicznej tykał i nic się nie działo.

W lipcu 2019 roku o sprawie zrobiło się głośno za sprawą reportażu Ewy Żarskiej pt. „Zgierz – polski Czarnobyl. Państwo w państwie”. Reportaż ukazał się w telewizji POLSAT i wtedy w końcu zaczęło się o tym mówić – politycy nie mogli już dalej zamiatać sprawy pod dywan. Dodam jeszcze, że niestety Pani Ewa Żarska już nie żyje – zmarła w kwietniu tego roku, a jej śmierć nie jest do końca wyjaśniona.

Rok 2019 był przełomowy dla Zgierza również z innego powodu – sprawą zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli (prezesem był wówczas Krzysztof Kwiatkowski, obecnie Senator), i to na jej zlecenie Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie wykonał ocenę wpływu składowisk zlokalizowanych na terenie byłych zakładów BORUTA na życie i zdrowie mieszkańców Zgierza i okolic oraz dla środowiska.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie NIK wynika, że chemikalia przedostają się do płytkich wód gruntowych oraz do Bzury. Są to m.in. fenole, cyjanki, metale ciężkie, siarczany i chlorki, czyli substancje o działaniu szkodliwym dla organizmów żywych. Warto zaznaczyć, że rzeka Bzura przepływa przez tereny rolnicze (w tym sadownicze) oraz przez miasta Zgierz, Ozorków, Łęczyca, Łowicz, Wyszogród, zatem potencjalnie problem nie jest tylko zgierski, ale także wielu innych miejscowości.

W Zgierzu znajdują się faktycznie trzy składowiska odpadów niebezpiecznych położone na terenie zakładów byłej „BORUTY”:

  1. „Suche” składowisko odpadów paleniskowych wraz z kwaterami na gipsy, na którym składowane były popioły i żużle, gipsy, ale także nielegalnie składowane odpady medyczne.
  2. Składowisko odpadów poprodukcyjnych (głównie chemicznych), gdzie w latach 1995-2006 składowano odpady niebezpieczne i inne niż niebezpieczne.
  3. Składowisko „za Bzurą”, na którym od początku XX wieku (!) składowane były chemikalia z działającego wówczas Zakładu Przemysłu Barwników „BORUTA” w Zgierzu.

Wszystkie te składowiska stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, jednak największy problem jest z historycznym składowiskiem „za Bzurą”. Było ono eksploatowane przez około 90 lat, aż do 1995 roku i nie do końca wiadomo, co w nim jest. Ma ono wymiary 340 x 120 m, co odpowiada ponad pięciu boiskom piłkarskim. Jest to skarpa o wysokości od 4 do 10 m, przy czym jej brzegi graniczą bezpośrednio z korytem rzeki Bzury i nie są zabezpieczone przed podmywaniem.

Co blokuje podjęcie realnych działań?

Problem odpadów niebezpiecznych na terenie byłych zakładów „BORUTA” jest znany od dawna i niestety do tej pory żaden samorząd sobie z nimi nie poradził. Nie jest to zresztą dziwne, ponieważ problem jest tak wielki, że samorząd nie jest w stanie udźwignąć ciężaru finansowego remediacji odpadów i rekultywacji całego terenu. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejne samorządy i rządy umywały ręce i głównie przerzucały się papierami, co niestety nie posuwało sprawy do przodu. Jedyne, co zdołano realnie zrobić, to oznakowanie terenu i zaczęto go pilnować, aby osoby niepowołane na niego nie wchodziły.

Duże nakłady finansowe to jednak nie jest jedyny problem lokalnego samorządu. Obecny Prezydent Miasta Zgierza już od kilku lat toczy postępowania, które mają na celu wyprostowanie sprawy własnościowej tego terenu. Obszar jest własnością Skarbu Państwa, ale podlega prawu wieczystego użytkowania gruntów  należącej do firmy Eko-Boruta Sp. z o.o. i miasto jest gotowe przejąć ten teren. Te wysiłki są jak dotąd bezskuteczne. Zastanawiające jest jednak to, że te przepychanki są podawane jako powód, że samorząd nic nie może zrobić. Czy rzeczywiście? Przecież jeśli wycieki zagrażają zdrowiu i życiu ludzi, a także środowisku (a jest to udokumentowane przez NIK), to przecież interes społeczny powinien być tutaj nadrzędny. Porównując do gaszenia pożaru – strażak przecież nie pyta do kogo należy kamienica, która się pali, prawda? Uważam, że niewyjaśnione sprawy własności gruntu w żadnym razie nie powinny być przeszkodą w podejmowaniu działań mających na celu remediację odpadów. Tu trzeba działać już!

Trzecim powodem braku w podejmowaniu realnych działań jest brak woli politycznej – rząd, wojewoda oraz marszałek województwa łódzkiego jak do tej pory w zbyt małym stopniu angażowali się w rozwiązanie problemu odpadów niebezpiecznych w Zgierzu. Chowanie głowy w piasek nie pomaga, a wręcz pogarsza sytuację z roku na rok.

Co można zrobić?

Na początku 2019 roku napisałam do Ministerstwa Klimatu dwie interpelacje: pierwszą w sprawie stanu składowiska w Zgierzu, a drugą w sprawie podjętych i planowanych działań, w szczególności remediacji odpadów. W odpowiedzi na drugą interpelację otrzymałam zdawkową odpowiedź o „regularnych kontrolach” oraz że „Minister Klimatu na bieżąco monitoruje działania podejmowane przez organy kontroli oraz władze samorządowe”. Ani słowa o remediacji odpadów. Po półtora roku od tej odpowiedzi nic się nie zmieniło – faktycznych działań mających na celu unieszkodliwienie odpadów, lub chodźmy zabezpieczenie skarpy przed wyciekami po prostu brak.

Brak jest również planu działań i to jest bardzo niepokojące, ponieważ bez planu nie można nawet sięgnąć po środki finansowe. Co zatem należy zrobić?

Po pierwsze, podjąć męską (hm… może lepiej damską) decyzję, że nie czekamy na wyjaśnienie sprawy własnościowej gruntu. To nie może być przeszkodą!

Po drugie, przygotować wspólnie z ekspertami i ekspertkami plan i kosztorys remediacji odpadów i rekultywacji terenu. Plan powinien się wpisywać w strategię rozwoju województwa łódzkiego. Można rozważyć różne scenariusze, łącznie z budową nowoczesnego zakładu zajmującego się utylizacją odpadów niebezpiecznych lub inną formą unieszkodliwienia tych odpadów.

Po trzecie, mając plan w ręku, postarać się o środki z Unii Europejskiej, np. z Europejskiego Funduszu Odbudowy lub budżetu na lata 2021 – 2027. Jednym z filarów strategii Zielonego Ładu jest właśnie eliminowanie zanieczyszczeń, w tym ochrona obywateli i obywatelek przed chemikaliami.

Po czwarte, przygotowanie specustawy pozwalającej na rozwiązanie problemu odpadów niebezpiecznych w Polsce.

Trzeba to zrobić szybko, ponieważ za chwilę nie będzie środków z UE

 

 

Anita Sowińska

15 grudnia, 2020 r.

 

Załączniki:

Reportaż Ewy Żarskiej „Zgierz polski Czarnobyl. Państwo w państwie”, TV POLSAT https://www.youtube.com/watch?v=07PrpEhcyD8&ab_channel=Ewa%C5%BBarska

Sprawozdanie Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 24 listopada 2020 r. dla Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa nt. „Rozpatrzenia informacji w sprawie terenów byłych składowisk odpadów niebezpiecznych (tzw. bomb ekologicznych), analiza stanu obecnego, rozwiązania prawne, pozwalające na ich rekultywację i finansowanie z budżetu centralnego ze szczególnym uwzględnieniem składowiska odpadów niebezpiecznych w Zgierzu i Gorlicach”.
https://drive.google.com/drive/folders/1l6npG3m7aVBDqCOx5NWFCSf83osjPx3Y?usp=sharing

Najwyższa Izba Kontroli, „Ocena oddziaływania składowisk pozakładowych zlokalizowanych na terenie byłych zakładów BORUTA w Zgierzu na życie i zdrowie mieszkańców Zgierza i okolic oraz dla środowiska”, wykonany przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie; sierpień 2019 r., https://www.nik.gov.pl/plik/id,21075.pdf

Raport NIK „Zapobieganie zagrożeniom ze strony składowisk pozakładowych z terenu województwa łódzkiego”, grudzień 2020 r. https://bip.nik.gov.pl/kontrole/P/19/112/LLO/

Moje interpelacje i odpowiedzi z Ministerstwa:
w sprawie stanu składowiska https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=1446
w sprawie remediacji odpadów i planowanych działań  https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=2330

 

 

udostępnij post

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email