tempImageAibIu1

Upadająca gastronomia

Branża gastronomiczno-hotelarska (HoReCa  – ang. Hotel, Restaurant,  Catering/Café) jest jedną z najbardziej dotkniętych przez kryzys wywołany pandemią. O ciężkiej sytuacji właścicieli zwłaszcza mniejszych lokali gastronomicznych wiemy od dawna, a informacje te znajdują swoje pokrycie w danych statystycznych. Główny Urząd Statystyczny podaje w swoim raporcie z 12 listopada 2020 r., że liczba upadłości podmiotów gospodarczych z branży „gastronomia i zakwaterowanie” w pierwszych trzech kwartałach 2020 r. wzrosła niemal 2,5-krotnie w porównaniu do analogicznego okresu z roku poprzedniego, albowiem w roku 2019 od stycznia do września zarejestrowano 11 upadłości, zaś w tym samym okresie roku 2020 r. – 24. Pragnę podkreślić, że mowa tu o „podmiotach gospodarczych”, a więc potencjalnych właścicielach kilku lokali.

Liczba upadłości w danej branży jest wskaźnikiem, pewnego rodzaju „papierkiem lakmusowym” w jakiej kondycji jest branża i jakie są jej perspektywy na następne miesiące.

Ogłoszenie upadłości zawsze jest ostatecznością i ogłasza się w stosunku do przedsiębiorcy, który stał się niewypłacalny. Niewypłacalnym jesteśmy wtedy, gdy zaprzestaliśmy płacenia wymagalnych zobowiązań co najmniej przez 3 miesiące, a suma niewykonanych zobowiązań przekracza 10% wartości bilansowej przedsiębiorstwa, bądź gdy zobowiązania przekraczają wartość naszego majątku.

Skala likwidacji restauracji, kawiarni i miejsc noclegowych jest jednak wielokrotnie wyższa. Wiele firm zamyka lub zawiesza swoją działalność wcześniej, nie chcąc doprowadzać do powstania długów i ogłoszenia upadłości.

 

Decyzja rządu o ograniczeniu działalności lokali gastronomicznych i hoteli była podyktowana troską o bezpieczeństwo obywateli i co do zasady jest w mojej ocenie słuszna. Jednak rozwiązania przewidziane w tarczy antykryzysowej dla HoReCa są niewystarczające: zwolnienie ze składek ZUS, postojowe i dotacja w przypadku spadku obrotów o 40% jest rozwiązaniem, które uratuje jedynie wybranych – wystarczy bowiem, że obroty spadają o jedną trzecią, a przywileje już nie zostaną przyznane.


Lewica już wiosną zaproponowała dopłaty do kosztów stałych dla przedsiębiorców, które obejmowałyby np. opłaty za czynsz, prąd, gaz, leasing – do 50 tys. zł. Ten górny limit wydatków spowodowany jest chęcią pomocy szczególnie małym i średnim przedsiębiorcom. Warunkiem otrzymania świadczenia byłoby spadek obrotów o 20% miesiąc do miesiąca, a dla firm sezonowych spadek o 30% rok do roku.

Poza tym proponujemy świadczenie kryzysowe dla wszystkich, którzy utracili źródło dochodu – 2600 zł brutto, czyli również dla pracowników małych i średnich firm z branży HoReCa.

Państwo musi pomoc przetrwać kryzys małym i średnim przedsiębiorcom z branż, które są w kłopotach finansowych. Premier Morawiecki nie ma jasnego planu ratunkowego dla przedsiębiorców.

Apeluję do rządu, aby przyjął rozwiązania Lewicy, ponieważ one są działaniem wyprzedzającym – przeciwdziałają upadkowi firm, a tym samym przeciwdziałają zwolnieniom pracowników i pogłębieniu kryzysu gospodarczego

Link do konferencji prasowej: https://www.facebook.com/SowinskaAnita/videos/401206257739242

Źródła:

http://prod.ceidg.gov.pl/ceidg.cms.engine/?D;bbd09402-098c-43a5-a8bf-e260b22f283b

https://dashboard.stat.gov.pl/

 

udostępnij post

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email